Opowiastka z lekką domieszką humoru

Pracując dla kilku firm, na kilkunastu mailach, jesteśmy w sposób naturalny skazani na lawinę korespondencji. Praktycznie w każdym tygodniu trafia do nas kilka listów z informacją iż autorzy stwierdzili niedostateczną pozycję naszej witryny… ble ble ble, z zapewnieniem, że płacąc za efekty możemy osiągnąć wyżyny pierwszej strony w Google.

Słowem 100% gwarancji – będzie Pan zadowolony. W którymś momencie opracowaliśmy szablon odpowiedzi i teraz na każdy taki list wysyłam entuzjastyczną odpowiedź z zapytaniem: a jakie to dokładnie frazy i na jakiej pozycji są nam potrzebne do dalszego sukcesu?

Przez ostatnie półrocze otrzymałem tylko 4 odpowiedzi od zawodowych firm w formie zapytania ,,a jakie to frazy byśmy chcieli popozycjonować?”. Niestety nie udało nam się wydusić prawidłowych odpowiedzi, oczekiwanych po ilości narzędzi jakimi na swoich stronach chwalą się oferenci.

Related posts